top of page

Pit stop w F1 – rewolucje, ryzyka i rekordy szybkości

Dzisiejszy pit stop w Formule 1 to błyskawiczna operacja, trwająca często mniej niż 3 sekundy. Nie zawsze jednak tak było — na przestrzeni dekad zmieniały się nie tylko regulacje, ale i technika oraz podejście zespołów do serwisowania bolidów. W tym artykule przybliżymy historię pit stopów oraz rekordy pracy mechaników w alei serwisowej.


Historia i rozwój pit stopów w Formule 1


Oficjalnie Mistrzostwa Świata Formuły 1 zainaugurowano w 1950 roku. Wówczas nikt jeszcze nie przypuszczał, że poza samym bolidem, kluczowe dla wyniku wyścigu mogą być również szybkość tankowania czy tempo wymiany kół. Przełom strategiczny nastąpił podczas Grand Prix Niemiec w 1957 roku, gdy Juan Manuel Fangio, prowadzący Maserati 250F, zjechał do boksów wyłącznie na tankowanie. Stracił wówczas ponad 50 sekund do liderów, lecz w fenomenalnym stylu odrobił stratę i wygrał wyścig. Manewr ten zaskoczył rywali i zapoczątkował erę bardziej przemyślanych strategii, w których pit stop zaczął odgrywać kluczową rolę.


ree

Pierwsze wyzwania i zagrożenia w alei serwisowej


W latach 50. i 60. pit stopy wyglądały zupełnie inaczej niż dziś i były zdecydowanie bardziej niebezpieczne. Mechanicy pracowali w bezpośrednim sąsiedztwie toru, przy bolidach pędzących z prędkościami sięgającymi 280–290 km/h, bez fizycznych barier oddzielających ich od toru. Nie obowiązywały żadne ograniczenia prędkości w alei serwisowej, a standardy bezpieczeństwa praktycznie nie istniały. Powszechnym widokiem było wręczanie kierowcy zapalonego papierosa w trakcie postoju w boksach.


Same procedury serwisowe były bardzo prymitywne. W latach 50. koła zdejmowano przy pomocy młotków, a paliwo dolewano do baku z użyciem lejków, wiader, a nawet zwykłych butli. Za cały pit stop odpowiadało zazwyczaj od dwóch do czterech mechaników, a sam postój potrafił trwać minutę lub dłużej.


Techniczne innowacje i skracanie czasu postoju


Rewolucję w świecie Formuły 1 zapoczątkował zespół Cooper, który jako pierwszy wprowadził bolidy z silnikiem umieszczonym z tyłu. Zmiana ta okazała się przełomowa — konstrukcje stały się lżejsze, bardziej zwrotne i lepiej wyważone, co bezpośrednio wpłynęło na osiągi. Jednocześnie zmniejszyło się zużycie paliwa, a rozwój opon sprawił, że zaczęły one lepiej reagować na zmienne warunki atmosferyczne.


Mimo tych postępów pit stop nadal wiązał się z dużymi stratami czasowymi, więc jego unikanie często stanowiło część strategii. Inżynierowie intensywnie pracowali nad optymalizacją procesów serwisowych i testowali nowe rozwiązania techniczne, które sprawdzano często dopiero w sytuacjach kryzysowych podczas wyścigu.


W latach 70. do użytku weszły pierwsze klucze pneumatyczne, co znacząco skróciło czas wymiany kół. Z kolei w 1971 roku firma Firestone wprowadziła na tor pierwsze opony typu slick pozbawione bieżnika, zaprojektowane specjalnie na suchą nawierzchnię. Ich znakomita przyczepność w suchych warunkach dawała ogromną przewagę, ale wymuszała zjazd do boksu w przypadku pogorszenia pogody. Tym samym pit stopy zaczęły odgrywać coraz większą rolę w taktyce zespołów.


Gordon Murray i narodziny nowoczesnej strategii pit stopów


Jedną z największych rewolucji w dziedzinie pit stopów zapoczątkował Gordon Murray — wizjoner, który zasłynął nie tylko jako twórca legendarnego McLarena F1 i innowacyjnego „fan car”, lecz także jako konstruktor głęboko zaangażowany w strategię wyścigową.


Pracując w zespole Brabham w latach 80., Murray opracował koncepcję krótszych, bardziej efektywnych postojów w boksach, które miały dawać przewagę na dystansie całego wyścigu.


Jego podejście polegało na radykalnym zmniejszeniu masy bolidu poprzez ograniczenie ilości paliwa zabieranego na start. Kluczowym elementem była tu precyzyjnie zaplanowana strategia tankowania. Murray wraz z zespołem opracował szczegółowe obliczenia matematyczne, uwzględniające m.in. zmniejszoną masę samochodu, niższy środek ciężkości oraz właściwości nowego ogumienia. Szybsze i bardziej efektywne tankowanie stało się jednym z filarów jego taktyki.


To właśnie dzięki temu podejściu pit stop przestał być wyłącznie koniecznością, a stał się elementem strategicznej układanki, który można było wykorzystać do uzyskania przewagi nad rywalami. Gordon Murray uznawany jest dziś za jednego z pionierów nowoczesnego myślenia o wyścigowej strategii i operacjach serwisowych.


ree

Nelson Piquet i przełomowe innowacje w pit stopach


Gordon Murray w zespole Brabham dodał do strategii pit stopów kolejną innowacyjną zmienną. Założył, że przy ciśnieniu 2 barów możliwe będzie wtłoczenie ponad 130 litrów paliwa w zaledwie 3 sekundy. Tymczasowy system tankowania oparto na prowizorycznej konstrukcji: aluminiowych beczkach po piwie, z których jedna była źródłem paliwa pod ciśnieniem, a druga pełniła funkcję odpowietrznika.


Kolejnym przełomem było wprowadzenie systemu podgrzewania opon. Dziś standardem są koce grzewcze, ale wówczas wykorzystywano specjalną szafę z nawiewem ciepłego powietrza z gazowego grzejnika, do której wkładano ogumienie, aby uzyskać lepszą przyczepność tuż po wyjeździe z alei serwisowej.


W tamtym czasie Brabham korzystał z silników BMW, które były bardzo mocne, ale podatne na awarie. Jednym z problemów było przegrzewające się łożysko – po zatrzymaniu się na pit stopie jednostka napędowa potrafiła zgasnąć i nie dało się jej ponownie uruchomić.


Nelson Piquet już w 1980 roku zdobył tytuł wicemistrza świata, a rok później sięgnął po swoje pierwsze mistrzostwo. W 1982 roku zespół wciąż zmagał się z problemami z niezawodnością silników BMW.


Gordon Murray postanowił wówczas postawić wszystko na jedną kartę i zaprojektować bolid całkowicie podporządkowany strategii pit stopów — powstał model Brabham BT52. Jednocześnie BMW dokonało istotnych poprawek w swojej jednostce.


BT52 okazał się wyjątkowo skutecznym samochodem wyścigowym, a jego osiągi i możliwości strategiczne pozwalały zespołowi elastycznie reagować na sytuację na torze. W sezonie 1983 Piquet stoczył zaciętą walkę o tytuł z Alainem Prostem i zespołem Renault. Ostatecznie to właśnie Brazylijczyk sięgnął po mistrzostwo, pokonując Prosta w końcówce sezonu. Co prawda pomogła w tym awaria turbosprężarki w bolidzie Francuza, ale nie byłoby tej przewagi, gdyby nie znakomite tempo Brabhama w pierwszej części wyścigu i presja wywierana na rywalach.


Bezpieczeństwo w pit stopach. Problemy lat 80. i 90.


W latach 80. i na początku 90. bezpieczeństwo w alei serwisowej wciąż pozostawiało wiele do życzenia. W tamtym czasie nie obowiązywały jeszcze żadne ograniczenia prędkości w pit lane, więc kierowcy przejeżdżali przez nią z pełną prędkością, stwarzając realne zagrożenie dla mechaników i członków zespołów.


Kontrowersje i zakazy dotyczące tankowania podczas wyścigu


Po sezonie 1983 władze F1 zakazały tankowania w trakcie wyścigu. Oznaczało to, że pit stopy służyły wyłącznie do zmiany opon, co ograniczyło ich strategiczne znaczenie. Jednak w 1994 roku tankowanie powróciło, a wraz z nim wzrosło ryzyko groźnych wypadków, w tym pożarów. Systemy tankowania były szybkie, ale nie zawsze niezawodne.


Jednym z najniebezpieczniejszych incydentów tamtego okresu wydarzył się podczas Grand Prix Niemiec 1994 na torze Hockenheimring. Jos Verstappen (Benetton) zjechał na pit stop, a podczas tankowania z węża wyciekło paliwo, które natychmiast się zapaliło. Potężny ogień objął bolid i kilku mechaników. Na szczęście ogień został szybko ugaszony, a Verstappen zdążył opuścić kokpit bez poważnych obrażeń.


Największe wypadki i ich wpływ na regulacje pit stopów


Do jednej z najtragiczniejszych serii wydarzeń doszło w tym samym sezonie, podczas pamiętnego weekendu Grand Prix San Marino 1994. Na dziesięć okrążeń przed końcem wyścigu z bolidu Michele Alboreto (Minardi) odpadło koło, które uderzyło w kilku mechaników Ferrari stojących przy boksach. Zostali oni ranni, co tylko wzmogło presję na wprowadzenie zmian w przepisach bezpieczeństwa.


W reakcji na te wydarzenia FIA postanowiła działać zdecydowanie. Od kolejnego wyścigu wprowadzone zostało obowiązkowe ograniczenie prędkości w alei serwisowej — tzw. pit limiter. Dodatkowo ustalono, że członkowie zespołów mogą wychodzić na pit lane wyłącznie wtedy, gdy ich kierowca zbliża się do alei serwisowej, co miało zapobiec zbędnemu tłokowi i zmniejszyć ryzyko wypadków.


Pit-stopy w F1 — zmiany na miarę XXI wieku


Choć seria niebezpiecznych incydentów w 1994 roku skłoniła FIA do wprowadzenia ograniczeń w pit lane, nie zdecydowano się wówczas na ponowny zakaz tankowania. Przełom nastąpił dopiero po sezonie 2009, kiedy to podczas Grand Prix Brazylii doszło do poważnie wyglądającej sytuacji w alei serwisowej. Heikki Kovalainen ruszył z boksu z odłączanym z opóźnieniem wężem do tankowania, który wyrwał i rozlał paliwo na jadącego za nim Kimiego Räikkönena. Bolid Fina stanął chwilowo w płomieniach, a ogień na szczęście szybko zgasł. Choć nikt nie ucierpiał, było to wyraźne ostrzeżenie.


W odpowiedzi, od sezonu 2010 FIA wprowadziła całkowity zakaz tankowania w trakcie wyścigów. Jednym z powodów była też chęć redukcji kosztów związanych z rozwijaniem skomplikowanych systemów tankujących. Od tego momentu zespoły skupiły się na skróceniu czasu samej wymiany opon, który stał się kluczowym elementem rywalizacji strategicznej.


ree

Rekordy czasu pit stopów


W erze “pana lizakowego” (lollipop man) pojawiły się światła startowe, czujniki i automatyczne systemy sygnalizacji. Liczył się każdy ułamek sekundy, a zespoły zaczęły prześcigać się w biciu rekordów. Bariera 2 sekund, jeszcze niedawno uważana za granicę niemożliwą do przekroczenia, przestała być nieosiągalna.


Podczas Grand Prix Brazylii 2019 Red Bull popisał się zmianą wszystkich czterech opon w czasie zaledwie 1,82 sekundy. Cztery lata później McLaren zdołał zejść jeszcze niżej — w trakcie GP Kataru 2023 zespół wykonał zmianę ogumienia w bolidzie Lando Norrisa w zaledwie 1,80 sekundy. Wydaje się, że pobicie tego wyniku graniczy już z fizycznym maksimum możliwości ludzkich i technologicznych.


Ile osób obsługuje pit stop w F1?


Współczesny pit stop w F1 to perfekcyjnie zsynchronizowany zespół kilkunastu osób, z których każda ma przypisaną konkretną rolę. Na każde koło przypada trzech mechaników: jeden zdejmuje zużytą oponę, drugi zakłada nową, a trzeci operuje pistoletem pneumatycznym do odkręcania i dokręcania nakrętek. To już daje 12 osób przy samych kołach.


Dodatkowo dwóch mechaników odpowiada za podnoszenie i opuszczanie bolidu — jeden z przodu, drugi z tyłu. Kolejna para obsługuje przednie skrzydło: w razie potrzeby może je wyregulować lub wymienić. Są też dwie osoby stabilizujące bolid w razie jego przesunięcia, a nad całym procesem czuwa jeszcze operator systemu świetlnego (dawny “pan lizakowy”), który wydaje kierowcy sygnał do ruszenia lub zatrzymania się.


Łącznie więc przy standardowym pit stopie pracuje około 20 mechaników, z czego 17 ma bezpośredni kontakt z bolidem.


To, jak bardzo zmieniły się pit stopy na przestrzeni lat, budzi ogromne uznanie. W przeszłości nikt nie zaprzątał sobie głowy strategią czy bezpieczeństwem — liczyło się tylko tempo i miejsce na podium. Dopiero z czasem okazało się, że poprawa sprawności w alei serwisowej może decydować o zwycięstwie. Przełomem były rozwiązania wprowadzone przez Gordona Murraya w Brabhamie, które zmieniły sposób myślenia o pit stopach na dobre.


Oczywiście nadal zdarzają się wpadki — wystarczy przypomnieć sytuację z Valtterim Bottasem podczas GP Monako 2021, kiedy zablokowana nakrętka uniemożliwiła dokończenie zmiany opony. Takie błędy potrafią zrujnować cały wyścig.

Jedno jest pewne — w erze wyrównanej stawki pit stop może być cichym bohaterem lub... gwoździem do trumny.


Formula Drive. Poczuj smak Formuły 1 w Polsce


Na stronie www.formula-drive.pl znajdziesz wszystko, co potrzebne, by poczuć smak świata F1 w Polsce. Oferujemy nie tylko jazdy i szkolenia za kierownicą bolidów F1 Williams FW29 i Formuły Renault 2.0, ale także możliwość zajrzenia za kulisy i zobaczenia, jak przygotowujemy auta do jazdy.

 
 
bottom of page